WIADOMOŚCI

Russell krytykuje Ferrari za blokowanie zmian w procedurze startowej
Russell krytykuje Ferrari za blokowanie zmian w procedurze startowej © Mercedes

Po pierwszym wyścigu sezonu kwestia stopnia sprężania silnika Mercedesa ustępuje kolejnej głośnej kwestii związanej z procedurą startową, która już podczas przedsezonowych testów przysparzała sporo problemów kierowcom.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Gdy zawodnicy stawili się w Bahrajnie, aby sprawdzać swoje nowe konstrukcje wyścigowe szybko okazało się, że nowe, bardzo wyrafinowane układy napędowe, posiadające większe akumulatory i prawie trzy razy mocniejszy układ MGU-K, mają duży problem z efektywnym ruszeniem z miejsca.

Powodem takiej sytuacji są ograniczenia regulaminowe, które zakazują stosowania MGU-K do prędkości 50 km/h, ale głównym jest usuniecie z całego układu systemu MGU-H, który odpowiadał za odzyskiwanie energii cieplnej z wydechu bolidów i który świetnie spisywał się w roli napędzania turbiny i niwelowania efektu turbodziury, która w poprzedniej erze regulacyjnej w zasadzie nie występowała.

Kwestia ta wielokrotnie była poruszana, a ekipa Ferrari już w zeszłym roku zwracała uwagę na ten problem podczas technicznych spotkań dotyczących nowych przepisów. FIA nie podjęła jednak żadnych kroków, aby wyprostować tę kwestię, a Scuderia jako jedyna w gronie producentów silników postanowiła tak przygotować swoją jednostkę, aby maksymalnie ograniczyć efekt opóźnienia załączenia się turbosprężarki.

W tym celu przygotowała mniejszą turbinę i skróciła pierwsze przełożenia skrzyni biegów. Efekt był zauważalny już podczas testów w Bahrajnie, gdy zespoły wykonywały próbne starty. Lewis Hamilton i Charles Leclerc niczym slalomiści "omijali" rywali, jak pachołki.

Nic więc dziwnego, że teraz stara się blokować zmiany, mające ukrócić jej przewagę. FIA przed sezonem próbując znaleźć kompromis, zmieniła procedurę startową, dając kierowcom więcej czasu na przygotowanie się do startu i rozkręcenie turbin. Kierowcy właśnie po to starają się przed ruszeniem przez około 10 sekund trzymać swoje silniki na wysokich obrotach.

Po dotarciu do Melbourne na inaugurację mistrzostw świata przygotowanie Ferrari do startów tylko się potwierdziło. Charles Leclerc mimo startu z czwartego pola już w pierwszym zakręcie wyprzedził ruszającego z pole position George'a Russella.

W padokowej debacie, nieprzypadkowo, coraz częściej poruszane są kwestie bezpieczeństwa związane ze startami, a kierowcy mówią, że tylko kwestią czasu jest potężny dzwon na starcie wyścigu, którego akurat w Melbourne udało się uniknąć tylko dzięki świetnej reakcji Franco Colapinto, który cudem minął mającego problemy z ruszeniem Liama Lawsona. W tym jednak wypadku w bolidzie Nowozelandczyka załączył się system zapobiegający wyłączeniu silnika.

George Russell z Mercedesa przyznaje, że w Melbourne część ekip przeliczyła się i nie wzięła pod uwagę wszystkich zmiennych związanych z odzyskiwaniem energii na okrążeniu formującym przez co spora część kierowców przybyła na pola startowe z rozładowanymi akumulatorami.

"Myślę, że pojawił się błąd, który zaskoczył wiele zespołów - chodzi o limit odzyskiwania energii podczas okrążenia formującego" tłumaczył Russell. "To bardzo nietypowa zasada. Nie wiem, czy o tym wiecie, ale na każdym okrążeniu obowiązuje limit odzyskiwania energii."
"Kierowcy, którzy startowali w pierwszej połowie stawki i znajdowali się już za linią pomiaru czasu [na torze Albert Park występuje tzw. offset i meta nie pokrywa się z linią startu], byli już w trakcie kolejnego okrążenia. Więc kiedy ruszasz na okrążenie formujące, zużywasz energię akumulatora i jednocześnie ją ładujesz, co wlicza się do limitu odzysku energii."
"Kierowcy z tyłu stawki, kiedy rozpoczynali okrążenie formujące, ruszali, przekraczali linię start/meta i wtedy wszystko się resetowało, ponieważ w praktyce byli już na następnym okrążeniu."
"Podczas próbnych startów sprawdzaliśmy start przed tą linią i wtedy system się resetował. Natomiast na starcie wyścigu startowałem z pole position - wcisnąłem gaz, ładowałem baterię, ale zużyło to około 50 procent mojego limitu odzysku energii na tym okrążeniu. Więc kiedy byłem mniej więcej w połowie okrążenia, nie mogłem już dalej ładować akumulatora. Nie miałem mocy, żeby zrobić porządne palenie gumy [na dojeździe od pola startowego]."

O powyższym problemie mówili już przedstawiciele Mercedes i Red Bulla.

George Russell w Chinach sugeruje, że dalsze zmiany blokuje ekipa Ferrari, choć nie mówi o tym wprost.

"FIA rozważała możliwość zmiany tego przepisu, ale - jak można się domyślić - niektóre zespoły, które miały dobre starty, nie chciały tej zmiany, co moim zdaniem jest trochę niedorzeczne" mówił Russell. "Nie martwię się tym przesadnie jednak na pewno stanowi to pewne wyzwanie."

Stanowisko Ferrari w tej kwestii jest jasne od dłuższego czasu. Fred Vasseur proponuje rywalom zmianę swoich układów napędowych, aby lepiej radziły się z wymaganiami, jakie stawiają nowe przepisy, a na padoku można usłyszeć, że jeżeli ktoś ma wątpliwości co do bezpiecznego startu, zawsze może ruszać z alei serwisowej.

Do dyskusji włączył się też Max Verstappen, który znalazł się w gronie zawodników, którzy na pola startowe na Albert Park dojechał z prawie rozładowanym akumulatorem. Holender przyznał, że jest kilka prostych sposobów, aby poprawić tę kwestię.

"Startowanie z rozładowanym akumulatorem nie jest zbyt przyjemne i jest dość niebezpieczne. Dlatego prowadzimy z nimi [FIA] rozmowy, żeby zobaczyć, co można z tym zrobić. Widzieliście, że na starcie w Melbourne omal nie doszło do poważnej kolizji. Częściowo było to związane z baterią, częściowo może się to zdarzyć przez system zapobiegający zgaśnięciu silnika [ang. anti-stall], ale widać było duże różnice prędkości."
"Nie byłem jedynym kierowcą, który miał prawie pusty akumulator albo naładowany w tylko 20 - 30 procentach. To coś, co można bardzo łatwo naprawić."

Dopytany o te zmiany Russell przyznał, że wszystkie wymagają superwiększości w głosowaniu, a tej póki co brakuje.

"[FIA] mogłaby wprowadzić zmiany. Myślę, że chce to zrobić, ale potrzebuje do tego superwiększości, a tej nie ma. Możecie się więc pewnie domyślić, który zespół jest temu przeciwny. Nie sądzę jednak, żeby ich przewaga wynikała z tego problemu. Teraz wszystkie zespoły już o nim wiedzą, więc po prostu będziemy się do niego dostosowywać."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

11 KOMENTARZY
avatar
hubert725

12.03.2026 13:21

13

1

Szykuje się ciągłe marudzenie z jego strony...


avatar
ceiwold

12.03.2026 13:59

10

1

to jak to w końcu ? myślenie meca

robimy  silnik nie do końca zgodny z regulaminem, wszystko ok niech inni wezmą się do roboty

robimy gorsze turbo bo ktoś przeczytał i zabrał się za robotę zrobił to lepiej , trzeba to zmienić zakazać i poprawić 


avatar
tytus83

12.03.2026 14:01

9

1

To jest artykuł o wyścigach formuły 1 czy o lotach w kosmos? A Russell niech lepiej się nie odzywa bo jakby to Mercedes miał takie rozwiązanie jak Ferrari to by jego narracja była oo 180° inna. Ogólnie do niego nic nie mam, ale po pierwszym wyścigu chodzi dumny jak paw. Ogólnie cwaniakuje. A jest takie powiedzenie, że jedna jaskółka wiosny nie czyni.


avatar
michal395

12.03.2026 14:28

1

5

Bujaj się buraku 


avatar
skilder3000

12.03.2026 17:45

2

0

@michal395  Nie pisz do lustra


avatar
Frytek

12.03.2026 14:39

10

0

"Kwestia ta wielokrotnie była poruszana, a ekipa Ferrari już w zeszłym roku zwracała uwagę na ten problem podczas technicznych spotkań dotyczących nowych przepisów. FIA nie podjęła jednak żadnych kroków"

Czyli Ferrari już dawno zglaszalo z tym problem ale nikt ich nie słuchał, więc dostosowali się do tego problemu i dlaczego mieli by się zgodzić na zmiany?  Skoro wszyscy to olali to niech teraz się męczą. 

Najpierw w Mercedesie plecki bolały a teraz boli dupa, bo Ferrari ma lepsze turbo. 


avatar
babablond

12.03.2026 15:24

2

1

Nie mam interesu w tym żeby kogokolwiek bronić ale postawcie się w roli takiego kierowcy. Oczywistym jest że musi mówić to co zespołowi na rękę. Prawdopodobnie mają dominujący bolid więc musi zachwalać nowe regulacje. Mają problemy ze startami ? trzeba wtórować za zmianami w tym obszarze. Dla tego tak bardzo lubie kierowców którzy nie szczypią się w język i są autentyczni. 


avatar
skilder3000

12.03.2026 17:46

1

0

@babablond  Jedynie obecnie Alonso i Hamilton


avatar
babablond

12.03.2026 19:06

2

0

@skilder3000  Alonso jak najbardziej aczkolwiek Hamilton jest ostrożny o pijar. Dodał bym do tego grona na pewno Ver. 


avatar
Fan Russell

12.03.2026 18:45

0

2

Russell dobrze mówi


avatar
Heme

13.03.2026 09:00

0

Russel według mnie jest Największym "płaczkiem" w całej stawce! 


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.